Geoblog.pl    coati    Podróże    Myanmar, Birmą zwany i Tajlandia 2015    Pieszo po okolicy Nyaungshwe
Zwiń mapę
2015
05
mar

Pieszo po okolicy Nyaungshwe

 
Birma
Birma, Nyaungshwe
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 10640 km
 
Pomimo tego miłościwie nam panującego upału decydujemy się na dłuższy spacer za miasto. Prowadzi nas chłopak z agencji Lion Travel (przy głównej ulicy, polecana już wcześniej na Geoblogu). Idziemy w pobliskie góry, do jaskini, w której mnisi odbywają swoje medytacje, potem przez wysuszone pola, wciąż w górę, mijamy jedną wioskę, potem drugą, klasztor, wiejską szkołę….
Przy domostwach zarówno w mieście jak i przy bocznych dróżkach powystawiane naczynia ze świeżą, zimną wodą i kubeczki. Piękny to obyczaj – spragnionego napoić. My, zaopatrzeni we własne butelki z wodą ale nasz przewodnik często z tej „wody dla spragnionego wędrowca” korzysta...
Nieco strudzeni, wracając wstąpiliśmy na miejscowy market, zjedliśmy tu pyszną zupę ze straganu i posililiśmy się smażonym tofu. Zakupiliśmy całego arbuza i winogrona i wróciliśmy na chwilę sjesty do hotelu….
Przed wieczorem spacer bocznymi uliczkami miasteczka. Co kilka metrów natykamy się na budki, w których oferuje się betel, najpowszechniejszą używkę Birmańczyków. Pani lub pan w budce z wielkim namaszczeniem wygładza zielony liść betelu, odrywa ogonek i smaruje białym wapnem. Dodaje nasiona palmy areki, sos chutney, kardamon, czasem goździki, gałkę muszkatołową, anyż i inne w celu poprawienia smaku, czasem także pokruszone muszle. Zwija lub składa liść w maleńką paczuszkę i podaje klientowi. Ponoć betel ma działanie lekko orzeźwiające i lecznicze ale dużym ubocznym skutkiem jest barwienie zębów na czarno podczas żucia a śliny na czerwono. Betel żują zarówno młodzi jak i starzy, zarówno mężczyźni jak i kobiety. Żują z lubością, ich usta wypełniają się czerwoną śliną i … plują. Spluwają gdzie się da i efektem są upstrzone czerwonymi plamami obrzydliwe chodniki, ulice, krawężniki i schodki. Oczywiście kupiliśmy ( no może nie kupiliśmy, tylko dostaliśmy, bo miły pan nie chciał wziąć od nas pieniążków), spróbowaliśmy, ale ani żucie ani plucie nam nie wychodziło, więc w nałóg nie wpadliśmy.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
wiza do Birmy
Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna wiza do Birmy. W Geoblogu możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę wizy do Birmy, oferujemy najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.
Zdjęcia (37)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (3)
DODAJ KOMENTARZ
mamaMa
mamaMa - 2015-06-27 09:21
Zucie i plucie!
Sama radosc na tych zdjeciach, choc tyle pracy, ktorej nasz swiat juz prawie nie zna:-)
To chyba nasze babcie tak obrabialy pola...
 
danach
danach - 2015-06-28 20:36
owoce z drzewa jackfruit były dla mnie zagadką a teraz widzę jak rosną , dzięki za wiejski klimat
 
pamar
pamar - 2015-06-29 10:05
piękny zwyczaj, no i wędrowiec, ma lżej iść, nie niosąc ze sobą wody. Bardzo fajna ta Wasza wycieczka
 
 
coati

Jagoda i Andrzej
zwiedzili 8% świata (16 państw)
Zasoby: 145 wpisów145 220 komentarzy220 1798 zdjęć1798 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróżewięcej
 
30.03.2014 - 27.04.2014
 
 
06.02.2013 - 25.02.2013